[ so much for love ]
przechodziłem dziś obok katedry
deptakiem gdzie kwartet smyczkowy grał
por una cabeza – stanęłaś dwa
metry dalej i rozmawialiśmy
o Zizku, Bachu i dostępności
produktów organicznych w Holandii
potem przeszliśmy most i pięć ulic
wzdłuż rzeki szliśmy z zachodu na wschód
gdy się żegnaliśmy było ciemno
powiedziałem: jeszcze pół godziny,
może kwadrans, i bym cię pokochał
zdążyliśmy na czas, na kolację,
na samolot, na nie nas
sycenie
Komentarze (12)
-
- Jan Koszyk
- 21 grudnia 2011, 02:49:41
jak napisałem wcześniej, tak i tu powtarzam: coś w tym jest.
-
- . .
- 21 grudnia 2011, 02:51:01
Dobre :)
-
- Jan Lete
- 21 grudnia 2011, 02:51:06
niestety błąd zauważyłem, gdy już nie było możliwości edycji
-
- Jan Lete
- 21 grudnia 2011, 03:00:30
ukłony dla TJantarek za udoskonalenie końcówki
-
- Wanda Szczypiorska
- 21 grudnia 2011, 09:16:39
Bardzo
-
- (snei) Grzegorz Łączyk
- 21 grudnia 2011, 10:29:01
bardzo fajny :)
-
- Jarosław Trześniewski
- 21 grudnia 2011, 10:43:02
Pięknie. Nasycony.Bardzo.
-
- Szel _
- 21 grudnia 2011, 10:51:29
co prawda nie rozumiem tytulu
ale wiersz mnie urzekl Janie:) -
- elżbieta tylenda
- 21 grudnia 2011, 11:11:32
Nawet ciekawy, gdyby nie: rozmawialiśmy/ przeszliśmy/ szliśmy/ żegnaliśmy/ zdążyliśmy :)
-
- Maria Kościuszko
- 21 grudnia 2011, 11:28:35
Szkoda, że peelowi zabrakło czasu... A wiersz mi się podoba.
-
- A G
- 21 grudnia 2011, 15:21:24
W sumie nic nowego... ale ładny nawet ;)
-
- Małgorzata Sochoń
- 22 grudnia 2011, 08:31:26
Lubię takie wiersze - zapisy nieważnych, a ważnych chwil.
Tu zastanawiam się jednak nad dwiema rzeczami:
- czy nie lepiej wyrzucić "szliśmy" w drugim wersie drugiej strofy ;
- jak się rozmawiało "o Zizku, Bachu i dostępności/ produktów organicznych w Holandii", stojąc dwa metry od siebie, gdy w dodatku grał kwartet smyczkowy. Pokrzykiwało się do siebie?