[ trzy lata temu o tej porze ]
usypialiśmy psa chociaż
to właściwie była suka
leżała sobie na trawniku
i bezsilnie umierała
po zastrzyku od lekarza
weterynarii stosowanej
w jej oczach topił się wyrzut
i wsiąkał w ziemię na której
ja mój ojciec i mój dziadek
staliśmy – płakaliśmy
(rok później ja i mój ojciec
znowu płakaliśmy razem)
a gdy obok przechodziła
matka z dzieckiem zawołała
patrz, kubuś, piesek jest chory
– bzdury!
powinna była krzyknąć
patrz, patrz, oto śmierć
Komentarze (6)
-
- Jarosław Trześniewski
- 04 stycznia 2012, 13:40:14
Jak z Szolem Alejchema.Tanatologiczna przypowieść. Trafia.
-
- . .
- 04 stycznia 2012, 13:53:57
Poruszający, a nawet wstrząsający flesz.
-
- Iriana Almach
- 04 stycznia 2012, 13:59:01
podoba się. bardzo. ;)
-
- Lucjusz Buntownik
- 04 stycznia 2012, 14:17:20
Śmierć, która stoi za rogiem ?:)
-
- Wanda Szczypiorska
- 04 stycznia 2012, 14:27:11
Łapie za gardło
-
- elżbieta tylenda
- 04 stycznia 2012, 16:31:37
Wstrząsający. Pamiętam rozpacz, kiedy usypialiśmy naszego psa, świadomość zetknięcia ze śmiercią, prawdziwą, zimną, namacalną. To odczytuję również w Twoim wierszu.