[ trzy lata temu o tej porze ]

Autor: Jan Lete, Gatunek: Poezja, Dodano: 04 stycznia 2012, 13:31:45

 

usypialiśmy psa chociaż

to właściwie była suka

leżała sobie na trawniku

i bezsilnie umierała

po zastrzyku od lekarza

weterynarii stosowanej

w jej oczach topił się wyrzut

i wsiąkał w ziemię na której

ja mój ojciec i mój dziadek

staliśmy – płakaliśmy

(rok później ja i mój ojciec

znowu płakaliśmy razem)

a gdy obok przechodziła

matka z dzieckiem zawołała

patrz, kubuś, piesek jest chory

– bzdury!

powinna była krzyknąć

patrz, patrz, oto śmierć

Komentarze (6)

  • Jak z Szolem Alejchema.Tanatologiczna przypowieść. Trafia.

    • . .
    • 04 stycznia 2012, 13:53:57

    Poruszający, a nawet wstrząsający flesz.

  • podoba się. bardzo. ;)

  • Śmierć, która stoi za rogiem ?:)

  • Łapie za gardło

  • Wstrząsający. Pamiętam rozpacz, kiedy usypialiśmy naszego psa, świadomość zetknięcia ze śmiercią, prawdziwą, zimną, namacalną. To odczytuję również w Twoim wierszu.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się