[ walentynki ]
tego wieczoru
stado zadartych łbów na sztywnych łodygach wyło w zaciśniętej dłoni
krew, krew – wołał nieobecny ksiądz, gdy w kielichu wiły się bachantki
za oknem jęczały kamienie dławiąc się purpurą w tłumie zimnych szyb
a cyganka śpiewała habanerę nie wierząc w przepowiednię końca
l'amour est un oiseau rebelle
wtedy ona powiedziała bym położył to wszystko na stole
i dalej kroiła wołowinę
w kawałki wielkości orzechów włoskich
na gulasz
Komentarze (11)
-
- Ninette Nerval
- 18 listopada 2011, 14:03:27
I to jest krwisty kawałek poezji!:)
-
- Wanda Szczypiorska
- 18 listopada 2011, 14:38:50
Bardzo dobry.
-
- Wanda Szczypiorska
- 18 listopada 2011, 14:40:31
Rzadko się zdarza, żeby wiersz był prawdziwym dziełem sztuki, a ten jest.
-
- Ninette Nerval
- 18 listopada 2011, 15:08:19
zgadzam się z przedmówczynią, perełka
-
- Szel _
- 18 listopada 2011, 16:41:09
niebezpieczna milosc Janie, piekna i zwodnicza jak carmen !
-
- Jan Lete
- 18 listopada 2011, 16:51:48
drogie panie, pięknie dziękuję. teraz nie pozostaje mi nic innego niż pójść strząsnąć z siebie napęczniałą dumę własną :)
-
- Szel _
- 18 listopada 2011, 16:56:53
strzasnac co nieco mozesz, bylebys sie nie pochlastal :))
-
- Paulina Sałasińska (masquenada)
- 18 listopada 2011, 18:10:41
do jasnej ciasnej! bardzo piękny
-
- Maria Kościuszko
- 18 listopada 2011, 18:42:49
a podobno mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus... :)
-
- Szel _
- 18 listopada 2011, 19:10:07
podobno bliznieta jednojajowe maja cztery jaja
albo dwie macice -
- Ninette Nerval
- 18 listopada 2011, 19:58:13
hhihihi